Berlin /Warszawa 08-07-2010
Mundial i wybory
Spędziłem w Berlinie, mieszkając w OTA-Berlin, fenomenalny ,,przedłużony”
weekend. Mieszkania, czy używając bardzo popularnego słowa,
apartamenty gwarantują domową atmosferę – co dodatkowo pozwala
docenić styl życia w Berlinie. Oczywiście można wpaść tu w interesach
i zatrzymując się w hotelu, nie poznać nawet ułamka tego, czym jest
to miasto.
Berlin, nawet kiedy niby nic się w nim nie dzieję, ma fantastyczna
atmosferę. Jest trochę Nowym Jorkiem Europy. Ogromna różnorodność
kultur, ważne miejsce historyczne – na styku Zachodu i Wschodu,
chociaż cywilizacyjnie jest bardziej zachodni. Ośrodek biznesu i
polityki, bogaty w zabytki i w żywą ciągle przeszłość – posiada wiele
bardzo nowoczesnych, acz niemiecko praktycznych i pragmatycznych
przestrzeni. Można by o nim pisać bardzo dużo, co, inni autorzy tego
bloga, robią intensywnie i na pewno tematów im szybko nie zabraknie
Ale chciałem napisać tylko o jednym specjalnym weekendzie, który
na długo zapadnie mi w pamięć. Przyjechałem do Berlina we czwartek 1
lipca i zostałem do niedzieli 4 lipca 2010. Przez tych kilka dni
działo się bardzo dużo. Najważniejsze to mecz reprezentacji Niemiec
(z dwoma, a nawet trzema kluczowymi zawodnikami polskiego pochodzenia
w
składzie: Miroslavem Klose, Lukasem Podolskim i Piotrem Trochowskim)
oraz druga tura wyborów prezydenckich w Polsce.
Jako, że należę do tych, którym trudno sobie wyobrazić jak można nie
uczestniczyć w wyborach, pobrałem stosowne zaświadczenia i
zagłosowałem w Berlinie. Punkt głosowania położony bardzo dogodnie,
niedaleko od siedziby OTA, w samym centrum, przy Alexanderplatz, na
początku Unter den Linden – w Instytucie Polskim. Samo głosowanie
przebiegło bardzo sprawnie i bez żadnych kolejek. Natomiast mecze dostarczyły mi naprawdę intensywnych wrażeń. Cały Berlin żył meczem reprezentacji, wszędzie były barwy narodowe i mnóstwo ludzi. Wszyscy cieszyli się ogromnie z wygranej, a nawet
deklasacji drużyny Argentyny. Świętowanie trwało długo, ale nie było
,niebezpieczne”, jak to się może zdarzyć w klimatach o ognistym
temperamencie. I przypuszczam, że przegrana także nie zamieniłaby się
w zamieszki. Mnie bardziej podobał się mecz Holandii z Brazylią. Po
pierwsze przed meczem odczuwało się większą dysproporcję ze
wskazaniem na Brazylię – w końcu to wielokrotni mistrzowie świata. Po
drugie mecz był bardziej wyrównany i nawet zaskakujący – Holandia
długo przegrywała. Po trzecie oglądałem go razem ze znajomymi
Holendrami w bardzo przyjemnym miejscu na świeżym powietrzu. Wszystko
w tym meczu było bliskie ideału: dramaturgia, wynik, nawet
sędziowanie – mimo że nie zabrakło zdecydowanych rozstrzygnięć
(czerwona kartka) – nie budzi wątpliwości.
Szczerze polecam wizytę w Berlinie, szczególnie razem z OTA. Jeżeli
akurat nie ma Mistrzostw Świata albo podobnych wydarzeń – w Berlinie
ciągle coś się dzieje, a ludzie z OTA bardzo chętnie pomogą w
znalezieniu czegoś niesamowitego, bo też pochodzą z całego świata i
fascynują się Berlinem.
[JG]























